Prawnik – zawód bez perspektyw?

Prawnik to się ma. Ach, to życie pełne luksusów, splendoru i bezrefleksyjnego wydawania bajońskich sum. Wstajesz po 10:00, jedziesz na spotkanie z klientem, za 30 minut Twojego czasu zgarniasz wynagrodzenie, które większość obywateli tego kraju zarabia w przeciągu 2 miesięcy pracy. A potem – to już tylko czas dla Ciebie. Sądy przecież i tak nie działają po 15:30, więc pora wracać do swojej willi z basen lub nowiuśkiego penthousu gdzieś na Nowym Świecie w Warszawie. Ok, to opis typowego dnia prawnika z któregokolwiek polskiego serialu wyemitowanego po 1990 roku mamy za sobą – przejdźmy więc do rzeczywistości.
Rzeczywistość polskiego prawnika wygląda jednak zupełnie inaczej, niż usiłują to nam wcisnąć media. Niestety, błędna percepcja tego, na czym rzeczywiście polega ten zawód i jakie są jego realia rynkowe jest przyczyną bezrefleksyjnego wyboru studiów prawniczych, oraz nacisku ze strony rodziców, by ich dorosłe już pociechy decydowały się na ową ścieżkę rozwoju. Czego więc naprawdę może spodziewać się ktoś, kto zdecydował się zostać jurystą?
Pierwszym problemem, z jakim spotka się świeżo upieczony prawnik na polskim rynku, to trudność w znalezieniu pracy. Chyba w żadnym innym zawodzie nie występuje sytuacja, w której na jedno miejsce pracy aplikuje często po kilkadziesiąt osób, a jednocześnie pensja na takim stanowisku nie osiąga 1500 zł na rękę.
Niestety, w tym zawodzie brak doświadczenia kosztuje bardzo dużo. Prawnik bez doświadczenia nie jest wiele wart na rynku pracy. Pierwszym krokiem, jaki musi więc podjąć świeży jurysta, to zdobycie owego doświadczenia. A jaki jest najłatwiejszy sposób, by znaleźć pracę, w której zyskamy niezbędne doświadczenie zawodowe? Najlepiej wyeliminować konkurencję poprzez wskazanie niższej stawki za wykonywaną przez nas pracę. I tu pojawia się problem – część osób decyduje się pracować za darmo.
Będąc uczciwym – okres pracy za darmo nie trwa zwykle więcej niż pół roku, ale nawet gdy w końcu zaczniemy otrzymywać pierwszą pensję, to nie spodziewajmy się więcej niż 1500 zł, i liczmy się z tym, że na przestrzeni 2-3 lat nie wzrośnie ona jakoś znacząco.
Co jednak z prawnikami wyspecjalizowanymi, takim jak radcy prawni czy adwokaci? Otóż, nawet oni na początku swojej kariery nie zarabiają kroci. Obecnie na rynku panuje taka konkurencja, że zdarzają się pracujący zawodowo od ponad 10 lat radcy prawni i adwokaci, których miesięczna pensja nie przekracza 4000 zł.
Pewnie w tym miejscu pomyślałeś, że przecież 4000 zł to kupa pieniędzy, więc nie ma co narzekać, prawda? Otóż nie, i wynika to wprost z matematyki. A oto dlaczego:
Nasz hipotetyczny prawnik zaczyna swoje zmagania z zawodem od rozpoczęcia studiów prawniczych. Jak pokazują statystyki, zdecydowana większość przyszłych prawników studiuje dziennie, jednocześnie nie pracując. Średnie koszty wynajmu pokoju, np. w akademiku (a pamiętajmy, że zdecydowana większość studentów musi opuścić rodzinne miasto i znaleźć stancję nieopodal uniwersytetu) to około 500 zł. Studia dzienne trwają 5 lat. Tak więc, typowy prawnik, zanim jeszcze zostanie magistrem prawa, wyda 30 000 zł na swoje lokum i nie zarobi w tym czasie ani złotówki.
Typowa osoba, która nie zdecydowała się na rozpoczęcie studiów, znajdując zatrudnienie w hipermarkecie, na budowie, w biurze czy jako doradca klienta w sklepie z RTV w pierwszym roku jest w stanie zarobić 2000 zł miesięcznie, a jeżeli jest obrotna, to po okresie roku czy dwóch lat jej zarobki wyniosą 3000 zł miesięcznie. Załóżmy, że 3000 zł to limit dla branż, które nie wymagają studiów (choć jest to oczywiście uproszczenie). Oznacza to, że osoba bez wykształcenia z naszego przykładu zarobi przez 5 lat kwotę około 170 000 zł. Zaoszczędzi też kwotę 30 000 zł, jeżeli tylko nie opuści rodzinnego domu. Oznacza to, że po 5 latach od zakończenia szkoły średniej będzie miała przewagę 200 000 zł nad dowolną osobą, która zdecydowała się na dzienne studia w obcym mieście.
Dla uproszczenia przyjmijmy, że nasz prawnik odbędzie aplikację (która również nie mało kosztuje) i przez 3 lata od ukończenia studiów będzie zarabiał 2000 zł miesięcznie (wierz mi, większe kwoty są rzadkością), a przez resztę życia będzie generował kwotę 4000 zł. W tym samym czasie nasza hipotetyczna osoba bez wykształcenia będzie stale zarabiać kwotę 3000 zł bez perspektyw na awans.
Czy wiesz, po jakim czasie nasz prawnik odrobi kwotę 30 000 zł, jaką przeznaczył na stancje, i sam będzie do przodu 200 000 zł? Będzie to 7 lat i jeden kwartał od ukończenia studiów. W tym samym czasie osoba bez wykształcenia jest już do przodu (uwzględniając oszczędność na mieszkaniu w wysokości 30 000 zł) blisko 450 000 zł.
Kiedy więc zarobki obu tych osób się spotkają ( i tym samym, od jakiego momentu decyzja o karierze prawnika stanie się bardziej opłacalna, niż niezwłoczne podjęcie pracy)? Musi upłynąć… kolejne 20 lat by prawnik zarobił tyle samo co osoba bez wykształcenia. Innymi słowy, prawnik będzie miał nieco ponad 50 lat, gdy w końcu dogoni swojego „niedokształconego” kolegę.
Oczywiście, powyższy przykład nie jest precyzyjny. Uzmysławia on jednak to, o czym wile osób zapomina – mianowicie, same wysokie zarobki to nie wszystko. Liczy się przede wszystkim to, ile musieliśmy (lub nasi rodzice musieli) zainwestować, byśmy takie zarobki osiągnęli.
Jeżeli więc zdecydujemy się na karierę prawnika, zróbmy wszystko, by nasza decyzja była oparta na solidnych faktach, a nie na stereotypach i niedomówieniach, tak chętnie prezentowanych we wszelkiej maści serialach.
Źródło: adampawlowski.pl.

Next article

Posty powiązane